31.1.16

Prolog

Kiedyś byłam szczęśliwym dzieckiem. Nie zastanawiałam się nad tym-co przyniesie następny dzień. Żyłam chwilą tak jak każde dziecko, do czasu. Pewnego dnia, a dokładniej w moje dziesiąte urodziny wyznano mi prawdę. Prawdę o tym kim, a może raczej czym jestem.
Jestem strażnikiem jednej z najpotężniejszych sił we wszechświecie. Wtedy jeszcze nie rozumiałam ile kłopotów przestworzy mi moja moc. Wchodząc w wiek dojrzewania, nie pojmowałam, jak wielką siłę mają moje negatywne uczucia. Pewnego dnia wszystko zepsułam i zamknęłam się w sobie. Jedno wydarzenie, jedna myśl, jedna chwila spowodowały, że moje serce stłukło się na miliony kawałków i do dziś nie da się mnie naprawić.
Przez mój gniew skrzywdziłam najbliższą mi osobę i do teraz się za to obwiniam.
Rodzice tłumaczyli mi, że to nie jest moja wina, więc czyja ? To ja skrzywdziłam moją rodzoną siostrę. Nie, nie ja, a moc, która we mnie drzemie.
Moja ukochana, bratnia dusza nie gniewała się na mnie. Przebaczyła mi, jednak to do mnie nie docierało. Po cichu rozwija się moja ciemna strona.
Zaczęłam zapadać się w sobie. Nikt tego z początku nie dostrzegł-świetnie się kamuflowałam. Zawsze byłam wulkanem energii, ale w pewnym momencie przygasłam.
Niejednokrotnie zastanawiałam się nad samobójstwem, jednak byłam tchórzem i nie potrafiłam zrobić tego ostatniego kroku, ale w mojej głowie wciąż słyszałam głos-"Jesteś winna. Jesteś tylko ciężarem... Zdychaj!".
Z dnia na dzień był coraz głośniejszy i pochłaniał moje serce, przepełniając je mrokiem. W pewnym momencie zachorowałam na nieuleczalną chorobę-NIENAWIŚĆ, ale nie do świata, a do siebie.
Zaczęłam niszczyć swoje ciało. To była choroba odzwierciedlająca stan mojego ducha na stan mego zdrowia.
Zabrano mnie do specjalistów i leczono, a ja coraz bardziej się staczałam.
Wpadłam w piekło uzależnień i tylko narkotyki pozwalały mi się odciąć od tej części mnie, której nienawidziłam.
Z dnia na dzień zamykałam się coraz bardziej, a wokół mego umysłu tworzyła się niezniszczalna skorupa. Niestety pewnego dnia pojawił się ktoś, kto przypomniał mi o moim przeznaczeniu.
Tego dnia, kiedy w staniu upojenia alkoholowego przekroczyłam próg klasy i ujrzałam na końcu klasy JĄ. Kobietę o kruczoczarnych włosach, szkarłatnych tęczówkach i tym samym krzywym uśmiechu.
Wybiegłam z klasy i skierowałam się na dach szkoły. Adrenalina i etanol mieszały się w moim krwiobiegu. Czułam, że mam siłę TO zrobić.
Przystanęłam nad krawędzią i uśmiechnęłam się smutno.
-Nie mogę nienawidzić. To nie ja, to nie ja!-wyszeptałam rozpaczliwie, a po moim policzku spłynęła samotna łza, która spadła. Tak jak ja za chwilę spadnę.
Wykonałam krok i leciałam w dół jak ptak....


Tak dłuższego prologu nie dało się zrobić v.v
Może będzie tu yuri, może nie, ale jeśli jesteś homofobem-wyjdź z tej strony v.v
Wiem-nikogo ten blog nie interesuje v.v